TERAPIA PAR CZY TO DZIAŁA? JAKI JEST SEKRET UDANEJ REALCJI / MAŁŻEŃSTWA.
Terapia par jest stosunkowo nowym zagadnieniem, ale równie popularna i potrzebna jak inne obszary pomocy, którą oferuje psychoterapia. Nie ukrywam, że uwielbiam pracować z parami i obserwować proces zmian, które zachodzą w ich związku w toku terapii. Na początku spotkań osoby są między sobą skonfliktowane, zniechęcone, zdemotywowane, pozbawione wiary i nadziei w uratowanie ich relacji. Jednak efektywna terapia pozowała im na nowo rozkwitnąć, wraca w nich życie, namiętność, zaangażowanie i radość z bycia razem.
Czasami spotykam się z powątpiewaniem w skuteczność takich spotkań.
Niektórzy ludzi myślą, że skoro istnieje między nimi nieustający konflikt, na chwilę obecną nic ich nie łączy, maja inne oczekiwania, dzieci wyszły z domu wychodzą z założenia, że lepiej będzie sie rozstać niż ratować upadający związek.
Na szczęście świadomość par się zmienia i coraz częściej chcą walczą o siebie.
Zatem czy istnieje recepta na szczęśliwy, udany związek/ małżeństwo?
Otóż tak, istnieją czynniki warunkujące udane i szczęście życie we dwoje.
Jednak, zacznijmy od najczęstszych przyczyn kryzysu.
Będąc w stałym konflikcie i narastającej frustracji wynikającej z poczucia bezradności, odrzucenia, nierozumienia oraz poczucia, że partner/partnerka
nas nie słucha, nie zauważa naszych potrzeb, nie stara się, a problemy między nami tylko narastają, trudno jest spojrzeć obiektywnie na nas samych i naszego partnera czy partnerkę. Pod wpływem negatywnych emocji, mamy zakrzywiony obraz tego za co pokochaliśmy i kochamy drugą połowę. Nie pamiętamy o tym czym nas na początku zauroczył, oczarował, coraz mniej sięgamy pamięcią do pięknych chwil, przeżytych razem.
A tym samym pogłębiamy nawet nieświadomie negatywizm miedzy nami.
Głównym problemym z którym borykają sie pary w kryzysie to brak umiejętności konstruktywnej rozmowy i komunikowania się.
Najczęściej wygląda to tak, że w momencie kłótni, emocje biorą górę. Dochodzi do przekrzykiwania, wypominania błędów z przeszłości, obwiniania się nawzajem, a podczas eskalacji konfliktu, nawet nie pamiętamy jaka była początkową przyczyna kłótni, czyli o co poszło! Zatem postępując w tej sposób, dalecy jesteśmy od rozwiązania jakiegokolwiek pojedynczego problemu, tylko wciąż je pogłębiamy.
Ponad to, nie potrafimy siebie słuchać nawzajem.
Bardzo często, na ten fakt narzekają kobiety. Czując się, jakby mówiły do ściany, a nie do swojego mężczyzny. Zastanówmy sie z czego to wynika.
Otóż najczęściej winne tej sytuacji są same sobie kobiety! Tak wiem, to dość kontrowersyjne stwierdzenie, ale ono również wynika z faktu nieumiejętności komunikowania się.
Kobiety w przeciwieństwie do mężczyzn, mają naturalną potrzebę wypowiedzenia większej ilości słów w ciągu dnia niż mężczyźni. To z kolei efekt, odmiennych naszych uwarunkowań. Zatem, gdy kobieta podejmuje dialog, który obfituje w długie, złożone zdania, mężczyzna najprościej w świecie zaczyna sie w tym gubić i
sprawia wrażenie, że nie słucha kobiety. I w dużej mierze, nie jest to ich złośliwość, a natura, która lubi proste, konkretne, jasne przekazy i bodźce.
Z kolei mężczyźni w sytuacji konfliktu, często mają poczucie, że kobieta wierci im przysłowiową “dziurę w brzuchu“ mówiąc ciagle to samo. Powodując w ten sposób, że konflikt narasta. Bardzo często, to „wiercenie dziury w brzuchu“ wynika z kobiecej bezradności i nieumiejętności trafienia do mężczyzny, właśnie za sprawa błędnej komunikacji. Receptą na to jest opanowanie sztuki, która polega na tym, aby w momencie konfliktu skupiać się tylko na kwestii, która aktualnie nas poróżniła i komunikować to w prosty krotki, jednoznaczny i konkretny sposób.
Kolejna kwestia, która wydaje się być kluczowa dla jakości związku to fundament jakim jest odpowiednie dopasowanie się pod względem poglądów, wartości, celi i spojrzenia na świat. Często w trakcie kryzysu pary mają poczucie, że się rozminęły, że ich drogi się rozchodzą i nie grają juz w jednej drużynie. Tak jak wspomniałam na początku, to poczucie może być zakrzywione z uwagi na konflikt i zniechęcenie wobec siebie. Jednak najczęściej, w toku terapii okazuje się, że wciąż łączy nas dużo i fundament związku jest stabilny.
Jednak jak zbudować ten fundament i jak go wzmacniać?
W mojej opinii kluczowy jest wiek i etap życia w jakim sie poznajemy.
Niestety, najcześciej pierwsza, młodzieńcza miłość mija i pozostaje sympatyczny sentyment. A miłością na życia okazuje sie być ta, która rozwija się w momencie gdy jesteśmy już stosunkowo dojrzali, ukształtowani, wiemy co oczekujemy od życia i siebie nawzajem. Często jesteśmy na podobnym etapie w życiu. Mamy zatem już obrany kierunek w którym chcemy wspólnie iść przez życie. Jak pokazują badania, dzieje się to w wieku między 25-35.
W wieku 20 lat nasz światopogląd, oczekiwania, wizja życia, nasz charakter są w fazie kształtowania a przez to są bardzo labilne/zmienne. Stad będąc w związkach jako młodzi ludzie, wspólnie ucząc sie życia, dojrzewając, po pewnym czasie, dostrzegamy wyraźne różnice miedzy sobą i najczęściej, dochodzimy do wniosku że to jednak nie to czego szukamy. Oczywiście istnieją szczęśliwe związki, które znają sie od młodych lat i są szczęśliwe razem przez całe życie. Jednak myślę, że zgodnie wszyscy przyznamy, że to wyjątkowi szczęściarze.
Nie bez znaczenia jest także, nasza przeszłość. Nasz dom rodzinny, relacje z rodzicami, poprzednie związki, to wszystko rzutuje na nas samych i na to co możemy dać od siebie naszym partnerom.
Kolejna kwestia, to zbyt duże oczekiwania od siebie samych i naszych partnerów.
Bardzo często, brakuje nam wzajemnej akceptacji i docenienia siebie.
Także sztuka kompromisu, choć jest również kontrowersyjna z założenia bo zakłada, że ostatecznie zawsze jedna ze stron będzie mniej zadowolona z wyniku, idąc na rękę drugiej stronie, jest istotna dla dobrej jakości związku i warto ją opanować mimo wszystko.
Często moi pacjenci, zadają mi pytania jak odbudować początkową namiętność i motyle w brzuchu. Jak sie okazuje, najskuteczniejszą recepta na rutynę jest czas. . Czas dla siebie. Pisząc czas dla siebie mam na myśli, nie tylko czas na to abyśmy mogli wybrać sie na randkę do restauracji czy do kina. Ale przede wszystkim czas na to aby, odbudować nasza relacje w sposób świadomy. Obiektywnie, bez emocji złości, gniewu, rozczarowania. Nauczyć sie rozmawiać, o tym co trudne i poukładać to w jedną całość. Gdy zmienia sie atmosfera w związku, pozytywne emocje dominują nad negatywnymi, jest miedzy osobami akceptacja i pełne zrozumienie dla siebie i swoich błędów, wszystko w racji przybiera inny wymiar.
A następnie, w magicznym sposobem, za sprawą efektywnej terapii par, gdy pary nabywają te umiejętności, przepracują konflikty, ich namiętność wraca samoistnie.
Co jest naszym największym wrogiem?
Nasze emocje!
To one choć są tak ważne i potrzebne, niestety w kryzysie wpuszczają nas w maliny. Pod wpływem emocje, tracimy kontrolę nas sobą, nie potrafimy racjonalnie ocenić partnera ani sytuacji w jakiej sie znajdujemy. Pod wpływem złości, padają niepotrzebne słowa, ranimy się, tracimy szacunek do siebie nawzajem, a co za tym idzie rośnie dystans między nami. Dlatego ważne jest, umieć kontrolować emocje. Umieć wycofać się w odpowiednim momencie konfliktu i nabrać dystansu do całej sytuacji.
Temat par jest jak niekończąca sie historia, każda para ma swoją, każda jest inna, ale istnieją wspólne mianowniki, które wpływają zarówno na konflikt jak i dają gwarancje na szczęśliwe życie we dwoje.
Nie bez powodu, mówi się, że póki między dwojgiem ludzi iskrzy, to wszystko jest do uratowania.